Podsumowanie roku 2025
- Sarameda

- 30 gru 2025
- 3 minut(y) czytania

Ten rok powoli dobiega końca. Ten rok był paskudny, okropny, ale jednocześnie nauczył mnie wielu ważnych aspektów życia:
-Depresja to kameleon pośród chorób, ponieważ ukrywa się pod płaszczykiem innych. Ciągle chorujesz, jesteś ciągle zmęczony, nie masz na nic siły, wstawanie z łóżka? To wcale nie musi być przeziębienie, słaba odporność, PTSD, wypalenie zawodowe. To może być depresja, która czai się w zakamarkach ciemności gotowa zaatakować w najmniej oczekiwanym momencie.Walnie tak mocno, że zapomnisz jak się nazywasz. Przestawia Ci tak chemię w mózgu, że potrzebujesz czasu, aby się do tego wszystkiego przyzwyczaić, że nagle zaczynasz funkcjonować inaczej. Cały Twój świat zmienia się o 180 stopni.
-Jak tylko zaczynasz otwarcie mówić, co Ci się nie podoba, stawiać granice jesteś tym niedobrym, wrednym i okropnym człowiekiem szukającym konfliktów. Dlatego doszłam do wniosku, że chcąc mieć święty spokój, być szanowana i otaczać się normalnymi osobami, niech Ci toksyczni uważają mnie za kłótliwą, podłą i wredną jędzą. Nie są mi potrzebni do życia, nie muszą siedzieć przy moim stole.
-Nie wierzyłam zbytnio w to, że kiedy zaczynasz zmagać się z chorobami, których fizycznie nie widać zaczynasz spotykać się z tą podłą stroną świata. Od kiedy leczę się na depresję, nie raz nasłuchałam się, że jestem leniwa, że nie chcę pracować, że tak mi jest łatwiej, że mam się wziąć w garść. Podłość ludzka zwyczajnie nie zna granic. I rozumiem doskonale ludzi, którzy mówią otwarcie o tym, że osoby leczące się na problemy mentalne są dyskryminowane. To, że czegoś nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. Warto o tym pamiętać.

-Nauczyłam się, że rzeczy oczywiste, nie są wcale takie oczywiste i mogą zniknąć z dnia na dzień. Poza depresją, zachorowałam na stany lękowe związane ze sporą ilością osób wokół mnie, których nabawiłam się przez pracę w handlu, z ludźmi. To, co kiedyś było takie proste, łatwe teraz jest niczym wyzwanie na najwyższym poziomie trudności. Pierwsze miesiące to nawet nie byłam w stanie wyjść z domu bez asysty kogoś znajomego, zaufanego. Teraz jest o tyle dobrze, że wyjdę sama w pobliskie okolice. Ale, nadal do sklepu sama nie pójdę, a jeśli już to zrobię, bo muszę, muszę to odchorować. Przejazd autobusem, tramwajem, metrem - tylko w godzinach, w których wiem, że nie będzie jakoś specjalnie dużo ludzi, co w naszej kochanej stolicy nie jest prostym zadaniem. Więc nauczyłam się cieszyć z tego, że mogę chodzić, mogę widzieć, słyszeć, rozmawiać, bo to jest coś, co może również zniknąć z dnia na dzień.
-Dojrzałość i dorosłość to dwie różne rzeczy. Możesz być dorosłym, a nie posiadać piątej klepki. Dojrzałość to wyższy poziom doświadczenia życiowego. Uczy Cię, aby wybaczać ludziom, zwłaszcza z bliskiego otoczenia, ale nie zapominać jak się przy nich czuło, kiedy przekraczali Twoje granice. Twoje potrzeby są ważniejsze niż innych, ale nie zapominaj o tych, którzy oddali Ci swój cenny czas, którzy po prostu byli, zwłaszcza kiedy wylądowało się na samym dnie.
-Nauczyłam się również, że najwięcej do powiedzenia na Twój temat mają Ci, którzy mają burdel w swoim życiu. Którzy nie mają odwagi zamknąć starych drzwi i otworzyć nowych.
-Bóg to zajebisty jegomość. A Pan Jezus to już w ogóle super gwiazda. Oni są, Oni nas widzą. Zawsze, cały czas. I nawet, kiedy nam, wydaje się, że Ich nie ma obok, że nas nie słyszą to tym bardziej są. Tylko nie wszystko dostaniemy, o co prosimy. Bóg lepiej wie, co jest dla nas dobre. Cały czas, na każdym kroku zostawia wskazówki, podpowiedzi, tylko trzeba nauczyć się patrzeć i słuchać, bo nic nie dzieje się bez przyczyny. Zarówno dobre jak i złe rzeczy uczą nas życia, tylko to od nas zależy czy wyciągniemy z tych wszystkich lekcji wnioski, czy nie. A siła, którą daje Bóg jest zajebista, bo nawet na dnie jesteś w stanie wstać i iść dalej. Jesteś w stanie skopać dupsko ciemności i to tak solidnie, konkretnie.
-Ten rok nauczył mnie również, że czasami trzeba zwolnić, zatrzymać się i zwyczajnie nic nie robić. Odpoczynek to nic złego to nasz obowiązek. Zdrowie mamy tylko jedno, to podróż, której nie warto marnować, bo nie dostaniemy drugiego biletu.
Także, drogi roku 2025 dowaliłeś mi solidnie, ale nie zapomnę tej życiowej lekcji, którą mi zapewniłeś.



Komentarze